tapajou blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2006

Pokłady optymizmu wprost z Okrętu Dobrej Myśli wam przesyłam. Dodajcie kroplę do jesiennej melancholii, coby nie stężała w zachmurzonych czołach.
Gdańsk Miastem Magicznym, zaiste, Maziak miał rację. W mojej głowie wirują wciąż jeszcze brukowane uliczki, zabytkowe kościoły, okna w pochyłym dachu Akademii (do których otwierania wzywana byłam regularnie, jako istota obdarzona słusznym wzrostem), wieczory w naszym pokoju pełnym ludzi, duże stężenie takich ludzi, których normalnie szukam ze świecą. I Długa, Długa oczywiście, pełna uśmiechniętych Japończyków, Długa kolorowa od straganów, mimów i kolegów po fachu, którzy przycupnąwszy w Zielonej Bramie wygrywali cuda na akordeonach. Pani Prof i Pan Prof. Wiecznie celne uwagi zapisywane w niebieskim zeszycie. Tak zapamiętam to miasto, i przypomnę je sobie, kiedy skończy mi się energia i chęć, czyli pewnie pod koniec października. Wtedy wyciągnę sobie Gdańsk, nakręcę i włączę, żeby jeszcze działał, żeby jeszcze promieniował tym optymizmem, który wam dzisiaj przesyłam, wciąż świeży.

Deszcz dziś pięściami bił o szybę, bił tak od rana, ale że robił to na swój wyjątkowy sposób, echo tych jego uderzeń jedynie zwielokrotniało mój sen. A jednak. A jednak wstałam.
Po szaleńczej wyprawie do Akso, gdzie zatopiwszy się w fotelach przy moim ulubionym stoliku chłonęliśmy z L. herbaciane opary, dobrnęłam do domu rozklekotaną trójką, po drodze wysłuchując wymiany zdań między panem kierowcą (jak ta stara dupa zaparkowała, no) i panią pasażerką (panie kierowco, niech pan nie obraża kobiet, kobiety rodzą mężczyzn)(niech pani nie dyskutuje jak pani pojęcia nie ma) (pani kochana, niech pani z nim nie gada bo nie warto) (i regulamin zabrania, ośmieliłam się wtrącić, w wyniku czego dyskusja zamarła. Wspominam o tym tylko dlatego, że owa scena poruszyła mnie – nie wierzyłam dotychczas w solidarność jajników).
Deszcz to dla mnie fenomen. Lubię go bardzo, jeśli tylko nie jest za kołnierzem mojej kurtki, jeśli tylko posiadam parasol (którego zwykle nie posiadam). Wprost ubóstwiam go, kiedy rozbija się o szybę, za którą chowam się i owijam kocem, za którą nic absolutnie nie chce mi się, i jeśli mam wtedy coś poważnego do zrobienia, to w ogóle nie daj Boże, akcja taka skazana jest na porażkę.
Tyle o pogodzie.
Z innych ogłoszeń drobnych: uciekam jutro pociągiem do magicznego miasta Gdańsk, które dotąd znam tylko z kolorowych opowieści Maziaka i jednej mizernej wycieczki. Jawi mi się piękne niczym. Och ach. Gdańsk, plus altówka, plus Boss z Maziakiem, plus zabarwiona już jesiennie, nostalgicznie, złota tęsknota. Czy ten myks jest dobry? Ufam. Trzymta się.


  • RSS