Najdroższa

Bardzo długo zastanawiałam, jak to z nami jest. Doszłam nawet do logicznych, prostych i przekonujących, chociaż nieco smutnych wniosków.
Nie ma Cię.
Pojawiasz się jedynie w filmie. W książce. Na ulicy też, ale wtedy to wydaje się być taką „iluminacją dla biedaków”, kolorową ściemą. Realia są inne. Mi się nie przytrafiasz, ode mnie uciekasz, może jestem trująca. Ile razy próbowałam Cię spotkać, Ty pokazywałaś mi swój krwistoczerwony język. Czasem chciało Ci się jeszcze tylko nakryć mnie szklanką, spod której długo nie potrafiłam się wydostać, spod której mogłam tylko patrzeć – patrzeć i modlić się, żeby starczyło mi powietrza.
Pewnego dnia rozbiłam szklankę w przebłysku olśnienia. I postanowiłam więcej Cię nie szukać, bo zrozumiałam:

Nie ma Cię.
Nie istniejesz.
A rozbijanie szklanek kosztuje mnie za dużo.
„Sory”.

Trzymaj się
Z poważaniem, Ja

Za plecami słyszę śmiech.
- Hahaha! Ja nie istnieję?
- Nie. Nie dla mnie.
- Oj…Chyba ci się zdaje? – Wyszczerzyła zęby, kpiąc wyraźnie. Postanowiłam być twarda.
- Chyba napisałam wyraźnie. Odsuń się. Zasłaniasz.
- Co ci zasłaniam? – Pytanie zbiło mnie z pantałyku. Zastanawiałam się chwilę. trudno było mi ująć dokładnie.
- Yyy…mm. Ekhem. Nieważne. Idź sobie.
- Ale co ci zasłaniam? – Podskoczyła kilka razy, radośnie jak piłka. Ja z kolei wściekłam się.
- Wszystko!
- Czyli jednak jestem?
- Okej. Jesteś. Jesteś! Ale tylko trochę, i w ogóle zaraz znikniesz. – Wzruszyła ramionami.
- To najwyżej.
- To przecież tak, jakby cię wcale nie było!
- Ale już ustaliłyśmy, że jestem – zachichotała i cicho zanuciła głosem Bjork.

„All is full of love
all around you
all is full of love
you have to trust it…”

Pomachała mi przyjaźnie i skręciła za róg.
I wtedy, kiedy już znikała mi z oczu, ostatecznie musiałam pogodzić się z tym, że jest.
I przyznać, że się cieszę ;)

***

(Teraz następuje małe wyjaśnienie, tak by ktokolwiek dostrzegł pointę, która oczywiście, jak zawsze jest bardzo skomplikowana i ukryta)
A to wszystko zaczęło się 30 maja 2005 roku, kiedy napisałam na gje gje (tak, proszpaństwa, to jest właśnie romantyzm XXI wieku :P), a Ty rzecz jasna nie odpisałeś, czego zresztą nie robisz do dziś.

” Maybe* not from the sources
You have poured yours
Maybe not from the directions
You are staring at
Twist your head around
It’s all around you”

*Maybe? Chyba for sure!