tapajou blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2006

Ja mówię szczerze, ja już tak nie mogę.

Już nie wytrzymam widoku śniegu sypiącego tak, jakby aniołowie święci mieli łupież.
Nie zniosę dłużej tej ohydnej, mokrej brei, zapadania się po kostki w kałużę, która jedynie wydawała się być grubo oblodzoną przestrzenią, i wleczenia się wraz z bagażem (doświadczeń codziennych i nie tylko) przez park pogrążony w tych klimatach, i nie zdzierżę pocieszania przez tatę w jego autorski sposób:

- Nie martw się. To tylko na północnym wschodzie.

Jeszcze tylko dzień, dwa, i coś się we mnie złamie, już nie będę miała wiary w nadejście wiosny, bo nie znoszę spóźnialstwa i łamania obietnic, i w swoim obrażalstwie nie lubię dawać drugich szans, a jej się gdzieś utknęło, no to łaski bez. Nie wiem tylko, skąd wtedy zaczerpnę energię, tę najprostszą: do przetrwania w zatłoczonych autobusach, do zwleczenia się rano z łóżka stroną prawą (aczkolwiek po prawej mam ścianę, ale nie muszę tłumaczyć?), do codziennego, cochwilowego, comatmowego brania się w garść z takim rozmachem, że aż czubki palców bieleją. I do „I may be no perfect girl, but at least I care”, bo starać też już się nie chce. Nie wiem, o.
Tym pesymistycznym akcentem kończę.

T:
- Zjedz winogronko.
L:
- Nie, dziękuję.
T:
- No zjedz. Wiesz co powie moja mama jak nie zjesz?
L:*z narastającym przerażeniem*
- Ja nie chcę.
T:*stwierdzając fakt*
- Musisz… :>
L:*rozpaczliwie*
- Ale ja jadłem w szkole!
T:*sceptycznie*
- Snickersa.
L:*triumfalnie*
- Nie!
- Marsa?
- Nie.
- Kittkatta?
- Nie.
- No Name?!
- Nie!
T*z rezygnacją*
- No to co?!
L:*z satysfakcją*
- Dwa pączki i Fantę.
T:*przewraca oczami i zaczyna wykład o osteoporozie, fredach** i niebezpieczeństwa upodobnienia się do zombie*
I jeszcze długo w tym stylu.

Natalio,
bardzo mnie ucieszyła Twoja bezinteresowna akcja z wypisywaniem na karteczkach adresu mojego bloga i wręczaniu go wszystkim znajomym. Wielkie dzięki za reklamę, to było naprawdę miłe! Pozdrawiam ciepło :)

** Fred – takie zwierzątko. Zakręcone. Dużo centymetrów. Bardzo zakręcone. Rozumiecie.


  • RSS