tapajou blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

musiało skończyć się zbiorowym upadkiem na parkiet. Cóż to za radość, być w stanie się podnieść!
To była fajna impreza,co mówię ja, sztywniara, co na dyskoteki nie chadza, tańczyć nie umie, nie lubi, nie chce, i gardzi muzyką techno.
Może czas zmienić zdanie o milimetr :)

przywieziona ze stolicy zeszłego tygodnia wciąż jeszcze trzyma, mimo że coraz mniejsze jej stężenie. Ulatnia się niepostrzeżenie, wystarczy uchylić lekko umysłowy lufcik. Na jej miejsce wkrada się myśl o śniegu (wzdrygnięcie), o matematycznym widmie, o tym, że może nie koniecznie da się dać radę; ot, takie malutkie załamania listopadowe.
Na to jednak wspomnienie o koncercie pokrzykuje, tupie nogą, i wywołuje mój ulubiony slajd:
Onieśmielone tłumem, niepewne, czy powinnyśmy znaleźć się w tym miejscu, wchodzimy do garderoby. Zbliżamy się do Niej, nie widzi nas, skupiona na każdym człowieku, który podchodzi do Niej z gratulacjami. Nagle podnosi wzrok, i serdecznie mówi do stojącego przed nią faceta:
- Przepraszam cię na chwilę, ale to mój Białstok, mój Białystok przyjechał!
Para dobrze znanych, czarnych, wesołych oczu, przygląda nam się bystro.
- Gdzie śpicie? Jak z jedzeniem? Wszystko gra? No, cieszę się! Podobało wam się?
- Było świetnie, wpaniale!
- Jes! – Wykrzykuje uradowana gwiazda wieczoru, „najwybitniejsza polska altowiolistka”, czyli po prostu Pani Prof. – Tak się cieszę, że przyjechałyście!

Po wyjściu z garderoby Pb śmiała się z moich drżących rąk, a ja wtórowałam jej, oparta o stabilnie wyglądającą scianę, myśląc o tym, że wszystko się, do chory, udało.
Na koniec, nieoczekiwanie spotkałyśmy Prof jeszcze przy wyjściu, i naprawdę, trudno nie dać ponieść się optymizmowi, wpominając tamtą rozmowę. Czekam na styczeń, jak na zbawienie.

- Nie rycz mi tu!
– Ja sobie ryczę.
– Co?

Nie ma to jak poczucie bycia rozumianym.

***

- Możesz zapomnieć o byciu muzykiem.
- Dzięki.
- Proszę.

Czy to Ty powiedziałeś, który twierdzisz że tak bardzo mnie kochasz?
Nie jest tak, że słowo raz wypowiedziane przemija i popada w zapomnienie.
Są słowa, które odbijają się głośnym echem w pustej głowie. Pustej, bo nagle pozbawionej celu, który wypełniał ją przez ostatnich kilka miesięcy.
Co oczywiście nie jest żadnym problemem w porównaniu z ptsią grypą, terroryzmem i szerzeniem się AIDs.

W sumie, to mogłam o tym nie pisać.


  • RSS